Joga

Nasza podróż do Ubud. Subiektywny przewodnik jogowy

Ubud - górskie miasteczko, które swoją energią przyciąga joginów z całego świata urzekło i nas. Dzielimy sie z Wami tym, co widziałyśmy, doświadczałyśmy i co nas najbardziej zainspirowało.

Bali przyciąga nas od lat. Tutaj mieszka Jagoda, ½ Joy in me, zakochana w wyspie, ludziach, oceanie. To miejsce dla nas szczególnie bliskie i magiczne.

W grudniu zatęskniłyśmy za ciepłem, chwilą relaksu i nową energią, która natchnie nas do działania. Plany snułyśmy w trójkę, z Karoliną, która właśnie wtedy otworzyła drugie wyjątkowe studio Yoga Beat Mokotów. Marzył nam się wyjazd na złapanie oddechu, własną praktykę jogi i regenerację. Szukając idealnego miejsca pomyślałyśmy o Bali. Nie tylko dlatego, że wreszcie spędzimy trochę czasu razem, w jednej strefie czasowej, ale też dlatego, że zdecydowałyśmy się jechać do Ubud. Zapowiadał się najlepszy babski wyjazd w historii.

Ubud jest miasteczkiem górskim położonym w centralnej części Bali. Cieszy się taką popularnością, że w centrum tłumy i korki dają się we znaki. Ulice są oblegane, przy drodze sklepy z pamiątkami dla turystów, lokalne biznesy i zachodnie restauracje. Ponad to duży targ z wyspiarskim rękodziełem, galerie sztuki reprezentujące tutejszych artystów, muzea i świątynie. Dalej od centrum znajdują się butikowe hotele i domy lokalsów z prywatnymi świątynkami. Tu jest zdecydowanie ciszej i przestrzenniej. W oddali pola ryżowe, kołyszące się palmy i wzgórza. Normalna turystyczna wioska, trochę zbyt głośna i zatłoczona. Powiedzieć, że joga jest tu popularna to mało. Ubud jest azjatycką mekką jogi. To miejsce jak magnes przyciąga praktykujących z całego świata, także zainteresowanych medycyną alternatywną i wegetariańską kuchnią. Ze względu na niepowtarzalny klimat do miasta sciągają artyści, projektanci, malarze i rzeźbiarze. Bo Ubud potrafi zachwycić. Z dala od centrum słońce zachodzi niknąc za drzewami, lub misternie rzeźbionymi wierzchołkami świątyń, a balijska architektura przeplata się z wysmakowanym designem hoteli i restauracji.

Na miejscu spędziłyśmy kilka dni ćwicząc, pysznie jedząc i oddając się błogiemu relaksowi. Żeby podzielić się z Wami wrażeniami i przywołać wyspiarski klimat napisałyśmy subiektywny przewodnik po miejscach, które zrobiły na nas wrażenie i do których byśmy jeszcze chętnie wróciły.

Vinyasa / Yoga Barn

Yoga Barn to właściwie jogowa wioska otoczona lasem tropikalnym. Najpiękniejsza shala w jakiej ćwiczyłyśmy i sala Ketut na której popłynęłyśmy w świetnie zaplanowanym flow. Inspirująca, doświadczona nauczycielka, która prowadziła grupę ze spokojem i pewnością. Oddech i ruch przeniosły nas do innego świata. Wytworzyła się wspaniała energia grupy. Jedno z najlepszych przeżyć w Ubud.

Hatha / Yoga Barn

Ta sama shala, inne zajęcia. Piękne miejsce więc chcemy być tu dłużej. Tym razem sesja hatha jogi. Ciało, duch i umysł  w obecnej chwili.

Vinyasa / Radiantly Alive

 Kolejne studio, w którym warto poćwiczyć to Radiantly Alive. Tu vinyasa odbywa się przy akompaniamencie harmonium, kobiecym śpiewie i z widokiem na dżunglę. Idealne zajęcia by połączyć się z ciałem, oddechem, emocjami i dzięki odpowiednio dobranym asanom wyciszyć się i zrelaksować na koniec dnia.

Inferno Hot Pilates / Ubud Yoga Center

Szkoła jogi leżąca na obrzeżach Ubud, na wzgórzu, dzięki czemu z shali rozciąga się widok na dżunglę i rzekę w dole. A na sali 95 stopni. Gorąco i wilgotno, bo to sesja Inferno Hot Pilates. Intensywny trening całego ciała. Motywujące, bardzo wymagające i energetyczne zajęcia na dobry początek dnia w jogowym raju.

TRX / Ubud Yoga Center

Po kilku dniach spędzonych na wyspie mamy siłę i poranek zaczynamy od super wymagającego treningu z taśmami. Wysoka temperatura i pożądny wycisk. Tak na do widzenia.

Fly High Yoga / Yoga Barn

Piękna shala i magiczne oświetlenia, bo zajęcia odbywały się wieczorem, a na salę dochodziły szepty dżungli. Joga na pasach podpiętych pod sufit, czerpiąca z tradycji Iyengar Yogi. Zabawa z grawitacją i granicami własnego komfortu, bo to dość wymagające fizycznie zajęcia. Czysta radość z ruchu i prawdziwie wywrotowa praktyka. Dla wszystkich, którzy potrzebują świeżej perspektywy.

Sage

Kameralna knajpka na przedmieściu Ubud wspaniale oddaje ducha miasta. Prosty design wykorzystuje naturalne materiały. Drewniane stoły, okna przez które wpada słońce i zieleń dookoła sprawiają, że można się tam prawdziwie zrelaksować. Knajpka jest wegańska i nie serwuje alkoholu, a przed wejściem zdejmuje się buty, zgodnie z wyspiarką tradycją. Właściciele są tak hipsterscy, że nie mają strony na fb i my to lubimy.

Zest

Idealne miejsce na kolację. Z zewnątrz piękna balijska architektura. Wewnątrz ściany zdobią murale, a w sercu restauracji rośnie plumeria o słodko pachnących kwiatach, co wprowadza wspaniały, egzotyczny nastrój. Organiczna kuchnia, produkty od lokalnych dostawców i zespół z ogromną wiedzą i pasją, co czuć na talerzu.

Sayuri Healing Food

Wegańska knajpka inspirowana kuchnią japońską, południowoazjatycką i kuchnią raw. Do tego serwują fantastyczne desery! Przy knajpce działa przestrzeń, w której odbywają się sesje jogi, warsztaty gotowania i koncerty.

Bali Buda

Kolejna wegańska knajpka w duchu organic i no waste, co oznacza świeże, domowe jedzenie, kuchnię bazującą na produktach od lokalnych dostawców i resztki jedzenia, które trafiają do kompostownika. Zero plastikowych słomek, co oczywiste.

Warung Siam

Restauracja z tradycyjną tajską kuchnią. Pad Thai i curry od wyspiarzy. Dalej nie musicie szukać.

Stone House Bali

Nowoczesna architektura szanująca wyspiarską tradycję i 6 pokoi by zapewnić intymność, przestrzeń i prywatność. Luksus wśród drzew. W naszym przypadku dosłownie, bo nocowałyśmy w apartamencie nad ziemią z pięknym widokiem na pola ryżowe. Właściciele są bardzo życzliwi i swoją troską sprawili, że na chwilę poczułyśmy się jak w domu.

Guest House

Przez resztę pobytu mieszkałyśmy w b&b. Guest houses prowadzą tu lokalni mieszkańcy i jest ich w Ubud bardzo duży wybór. Pokój, łazienka, basen, śniadanie i życzliwi właścicieli . Nic więcej w sumie nie trzeba. Taki nocleg możecie zamówić najprościej, jak się da, czyli przez internet.

Sound Healing / Piramids of Chi

Nieziemskie oczyszczające doświadczenie. Medytacja przy gongach wewnątrz jednej z piramid i otulający zapach sandałowca. Wyjątkowe miejsce, o którym piszą spodziewaj się niespodziewanego. Rzeczywiście na takie doświadczenie nie można się przygotować.

zakupy / Bali Buda

Przy sieci restauracji prowadzone są sklepy organiczny w duchu zero waste. a na półkach produkty organiczne, witaminy i suplementy wegetariańskie których nie ma w żadnym innym sklepie. Są też domowe akcesoria i najpotrzebniejsze sprzęty kuchenne dla tych, którzy wolą gotować sobie sami.

Wizyta u miejscowej szamanki

Osoby zainteresowane medycyną alternatywną mogą skorzystać z usług lokalnego szamana. My byłyśmy. Pozwolicie, że wrażenia zostawimy dla siebie. W Ubud działa ich kilku, więc kto poszuka ten znajdzie.

Tegalalang rice terraces

Rozciągnięte na wzgórzach, niedaleko Ubud Tarasy Tegalalang to turystyczne must see. Ze względu na bliskość miasta są najbardziej zatłoczone i najdroższe. Przyciągają odcieniami zieleni i żółci, w zależności od stopnia dojrzałości ryżu. Jego uprawa trwa praktycznie cały rok, a zbiory odbywają się 3-4 razy i pomaga przy nich cała wioska. By uniknąć tłumów najlepiej wybrać się tu w ciągu tygodnia około godziny 11. Warto wziąć ze sobą wodę, bo na polach jest gorąco i wilgotno. My wszędzie nosiłyśmy ze sobą butelki DROP z lodowatą wodą. Świetnie utrzymują chłód, a zimna woda w taki upał to czysta przyjemność.

Jatiluwih rice terraces

Tym, którzy mają więcej czasu na wyspie polecamy pospacerować po największych tarasach na Bali oddalonych około 2 godziny drogi od Ubud. Tarasy można zwiedzać pieszo lub na rowerze, który wynajmie się na miejscu. Warto tu przyjechać i nasycić oczy zielenią.

Ceremonia oczyszczania / Pura Tirta Empul

Źródło Świętej Wody, tak nazywa się ta świątynia położona na obrzeżach Ubud poświęcona bogu wody Vishnu. Tu wyznawcy hinduzimu wchodzą do lodowatej wody by pokontemplować i oczyścić duszę zanurzając głowę pod strumieniem wody. Jak twierdzą wyspiarze posiada właściwości uzdrawiające.

Jeśli zamierzacie ćwiczyć to przede wszystkim weźcie matę. My zawsze zabieramy własne. Ze względów higienicznych i dla własnego komfortu. No i dla koloru. Plus można ją rozłożyć wszędzie – na sali, w pokoju, przy basenie i poćwiczyć kiedy nam się tylko zamarzy. W szkołach jogi oczywiście są maty, ale wiadomo, że własna to własna. Tym, którzy na sali chcą się wyróżnić powiemy weź Nomadic Soul w kolorach ziemi. By wtopić się w otoczenie warto zabrać Tropical Mood, a dla fanów ćwiczenia pod gwiazdami odpowiednia będzie Star Gazing.

Drugi must have to ręcznik fitness. Tamtejszy tropikalny klimat wyciska siódme poty, zwłaszcza gdy dochodzi do tego intensywny trening. Super leciutki, poręczny i szybkoschnący ręcznik z mikrofibry zagwarantuje świeżość i dobre samopoczucie.

Będąc w temacie – nigdy za dużo topów do ćwiczeń. Zwłaszcza z bawełny, leciutkich i przewiewnych jak nasze tank topy. Ile nie zabierzecie, wszystkie się przydadzą, bo na wyspie jest upalnie, człowiek się poci i warto mieć ubrania na zmianę.

Kolejna rzecz, bez której nie warto się ruszać to butelka na wodę. My DROPY nosiłyśmy wszędzie bo w Ubud w wielu miejscach można ją sobie napełnić korzystając bezpłatnie z baniaków. Tak jest w szkołach jogi czy restauracjach.

Do czego to wszystko spakować? Do torby na matę do jogi. Oprócz maty zmieści butelkę i ciuchy, kosmetyki i ręcznik. Sama nic nie waży, jest super lekka i wodoodporna, więc nawet jak złapie Was deszcz to matę w studiu rozwiniecie suchą. I ma szeroki wygodny pasek, więc wygodnie nosi się ją przez ramię.

Najwygodniejszy jest skuter, ale warto sprawę przemyśleć i nie iść na żywioł, bo ruch na wyspie jest lewostronny i poza centrum drogi potrafią być strome. Hotele i b&b również oferują transport, więc wystarczy dogadać się z właścicielem. Można też znaleźć własnego kierowcą lub korzystać z lokalnych taksówek. Inną opcją jest zamówienie gojeck – lokalnego ubera, którego kierowca podjedzie do Was na skuterze lub samochodem. Od razu uprzedzamy, że wybierając tę opcję trochę poczekacie, a czasem nawet możecie się nie doczekać (zwłaszcza jeśli zamówicie samochód, nie skuter). Ostatniej opcji Wam nie polecamy, ale informujemy – taka też jest do wyboru.

Jak wspominamy nasz trip? Wyjątkowo. Wspólny kobiecy czas, intensywna praktyka, poruszone emocje, ciało w ruchu. Gorąc. Widok na dżunglę, który zapiera dech w piersiach i nasyca oczy zielenią. Świeże, egzotyczne owoce, świetne jedzenie, zadowolenie, regeneracja. Ubud to dla nas miejsce mocy. W powietrzu wibruje energia, która inspiruje do pracy nad sobą i do zmiany. Pięknie tam być i to poczuć. Zapraszamy Was do Ubud.

 

Jagoda, Paulina, Karolina

 

 

 

Sesja: zdjęcia: @kelibow / modelka: Karolina Erdmann

zdjęcia prywatne: Karolina Erdmann / Yoga Beat Studio, Jagoda Schaepper/ Joy in me, Paulina Niedzielska / Joy in me